czwartek, 27 kwietnia 2017

7thHeaven - Nowa Współpraca / Recenzja - Oczyszczająca Maska 2w1





Ostatnio niebiańska firma nawiązała współpracę z moim blogiem, za co bardzo chciałam podziękować.
Jaka firma da nam niebiańskie doznania? 

Oczywiście 7thHeaven 

O Firmie:
Producent maseczek -marka Montagne Jeunesse powstała w 1985 r. w Anglii. Z okazji okrągłej 30-tej rocznicy działalności ,postanowiła zmienić nazwę  i przechrzcić się na obecną "7th Heaven", czyli "siódme niebo". Nazwę tę wymyślili i wybrali sami klienci. Marka jest laureatem nagród m.in. Beauty Awards 2014,a jej maseczki tworzone są wyłącznie z naturalnych składników, w tym ziół, nie są testowane na zwierzętach oraz z powodzeniem mogą je stosować wegetarianie. Maseczki są sprzedawane w 83 krajach na świecie, a ich znakiem rozpoznawczym są charakterystyczne, kolorowe opakowania. Tak pokrótce można opisać 7th Heaven. 

Szczerze przyznam, iż nie miałam wcześniej styczności z tą marką.
Coś tam gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, ale za bardzo nie zagłębiałam się w temat i nie interesowałam się ich produktami. 
To był mój błąd!

W ramach współpracy otrzymałam do wypróbowania 3 maseczki
Nawilżającą maseczkę truskawkowy suflet
Maska oczyszczająco owocowa Peel Of
Maska oczyszczająca 2w1
oraz Plastry oczyszczające na nos




Przejdźmy więc do recenzji :)

OCZYSZCZAJĄCA MASKA 2W1 (MASKA I PEELING) CHARCOAL MASQUE, 7TH HEAVEN



OD PRODUCENTA:
Oczyszczająca maska 2w1 (maska i peeling) z drobinkami skorupek orzecha włoskiego, który doskonale peelingują twarz. Naturalny węgiel leczniczy wchłania nadmiar sebum i wyciąga zanieczyszczenia. 
Sposób użycia:
Nałóż maskę na oczyszczoną twarz, omijając okolice oczu i ust. Po 20-25 minutach spłucz wodą i osusz delikatnie twarz. Podczas zmywania maski masuj delikatnie twarz przez co pobudzisz mikrokrążenie. Najlepiej stosować maskę raz w tygodniu. 

EFEKT:

Oczyszczona i gładka skóra.
SKŁAD:
Aqua (Purified Water), Bentonite (Natural Clay), Kaolin (Natural Clay), Juglans regia (Walnut) shell powder, Illite (Mediterranean clay), Glycerin (Plant origin), Sodium Citrate (Plant origin), Charcoal powder, Pumice (Black lava), Phenoxyethanol, Cetyl alcohol (Plant origin), Glyceryl stearate (Plant orix gi, Xanthan gum (Ntural thickener), Caprylyl glycol, panax ginseng root extract, Amyl cinnamal, Ficus carica (Fig) fruit extract, potassium sorbate, Sodium benzoate.

MOJA OPINIA
Maseczkę znajdziemy w fajnej, kolorowej saszetce. Zapach maski nieco dziwny, sama nie wiem do czego go porównać. Nie martwcie się, nie rai w oczy a po nałożeniu szybko się ulatnia. 
Konsystencja maski to dla mnie ideał. Czarna papka, z drobinkami peelingującymi bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy, nie spływa. 
Po nałożeniu na twarz maska zasycha, ale spokojnie,  mimika naszej twarzy na  tym nie ucierpi :) 
Po 25 minutach wzięłam się za zmycie maseczki i tu jeden minus.. Bardzo ciężko ją zmyć. Musiałam sobie pomóc silikonową szczoteczką do oczyszczania twarzy. Bez niej ciężko byłoby pozbyć się maski.
Efekt po użyciu maski jest rewelacyjny. 
Tak jak obiecuje producent, maska świetnie oczyszcza i peelinguje twarz, dzięki czemu przed użyciem maski, nie musimy używać peelingu. 
Nie wysusza, nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha skóry twarzy.
Pozostawia naszą skórę gładką i miękką, zmatowioną, ze zwężonymi porami.
Taki efekt utrzymuje się długo. Ja jestem już kilka dni po użyciu maski, a moja twarz dalej jest miękka i gładka :)




Maseczka obowiązkowo zostaje wpisana na listę moich ulubionych maseczek.
Przy najbliższych zakupach z pewnością po nią sięgnę.
Wam również bardzo polecam. 
Znajdziecie je Hebe, Tesco, Carrefour i w Auchan za cenę 5-7 zł. 


Zdjęcie użytkownika 7th Heaven.

Facebook -> https://www.facebook.com/love7thheaven.polska/?fref=ts
Instagram -> https://www.instagram.com/7thheavenpl/

A wy macie swoje ulubione maseczki? 








poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Domowe Bake Off ale Ciacho. Kiedy dzieciom się nudzi.


Dziś post Lifestylowy. 
Niedziela, pogoda nie zachęca do spacerów, nie masz prawa jazdy a dzieci marudzą, dzieci płaczą, dzieci nie mają co robić... 
Gdy do południa przerobiliście już wszystkie gry, które macie w domu, ułożyliście z 20 kompletów puzzli, pokolorowaliście miliony kolorowanek.. I dalej maruuuudzenie...
Rzucasz jedno słowo 'BABECZKI' 


Upieczemy dziś babeczki. To znaczy wy upieczecie, a ja będę wszystko nadzorować.
Dwie małe buzie wpatrzone we mnie jak w 'malowany obrazek', szybko wracają do rzeczywistości.
Biegną po swoje fartuszki, myją rączki i biorą się do pracy.
Mąka, cukier, mleko, jaja.. Wszystko jest wszędzie [ w takich momentach dziękuję za miniaturową kuchnię. Mniej sprzątania ] Moje ciśnienie rośnie, kiedy widzę jajka na podłodze, wymieszane z mąką, ale.. no właśnie spokojnie, pozwoliłaś im na to. Popatrz ile mają frajdy.
Dwa wdechy i pełen luz. Posprzątam później.
Kiedy już wszystkie składniki znalazły się w robocie, włączamy mikser.
Mikser wydaje swoje głośne dźwięki, dziewczyny swoje i to jeszcze głośniejsze.
Sąsiedzi pewnie mają dość.
Ok, ciasto gotowe. Czas przejść do kolejnego etapu.
Papilotka, ciasto, nadzienie, ciasto, papilotka, nadzienie, ciasto...
Pierwsze trzy poszły sprawnie, przy czwartej pojawił się problem w postaci braku nadzienia. 
Młodsza siostra, postanowiła starszej pomagać zjadając czekoladę do babeczek.
Na szczęście w zapasie miałyśmy jeszcze jedną Milkę Oreo, więc kolejne babeczki powstały bez większego poślizgu. 
Szybko do piekarnika, 20 minut i gotowe. 
Latte dla mamy, Napój Oreo dla dzieci i można zjadać Muffiny 
Najpyszniejsze jakie kiedykolwiek jadłam.
Zrobione samodzielnie przez moje córki. 
PYCHA!



Fotorelacja z domowego Bake Off ale Ciacho! 


























Podsumowując:
*była zabawa,
*nie było nudy
 *było coś pysznego do kawki.
Mamy a wy pozwalacie dzieciom na 'samodzielne' gotowanie czy pieczenie?



środa, 19 kwietnia 2017

Christina Aguilera Touch of Seduction


Święta, zajączek, prezenty.... Kto z Nas tego nie lubi? :D
Jak każda kobieta uwielbiam dostawać prezenty, choć częściej sprawiam je sobie sama. Przejdźmy lepiej do rzeczy..
Zajączek w tym roku przyniósł mój prezent wcześniej, a że kocham perfumy CHRISTINA AGUILERA, musiało paść na jeden z nich :D 
Mój małż wybrał dla mnie zapach Touch of  Seduction.


środa, 5 kwietnia 2017

DANIO NA WYNOS



DANIO NA WYNOS


Dzięki portalowi TRND,  miałam okazję wraz z moją rodziną, po raz kolejny przetestować coś smakowitego.
Tym razem padło na pyszne serki DANIO NA WYNOS.

W ramach testu, otrzymaliśmy serki w dwóch wariantach smakowych.
Truskawka:
Wanilia:

DANIO NA WYNOS, to rewelacyjne rozwiązanie dla osób, które wiele czasu spędzają po za domem. Mała saszetka, którą można przechowywać po za lodówką aż 6 godzin!, szybko poskromi małego głoda.
Świetnie sprawdza się na wypadach po za miasto, piknikach, placach zabaw, jako przekąska w trakcie zabawy oraz jako drugie śniadanie do przedszkola, szkoły czy pracy. Ja osobiście stosowałam go jako dodatek do kawki :D
Poręczne opakowanie, z którego łatwo wydobyć zawartość sprawia że nawet maluch sam poradzi sobie z przekąską.
 Smak niczym nie odbiega od tradycyjnego serka DANIO.
Jedynym minusem jest cena, nieco wygórowana jak za zaszetkę, ale warto kupić. 
6 godzin po za lodówką mówi samo za siebie :)
Smacznego! :D



Krótka fotorelacja z testu :














Instagram - followme ;)

Popularne posty